W związku z niepowodzeniem na kajakach, obiecałam Rafałowi wyjście na rower. Nie wiedzieliśmy, gdzie jedziemy. Jechaliśmy tam, gdzie pedały nas poniosły. A ponosiły przez dobre 93 kilometry! Rafał z podziwem: wow, ale jesteś twarda. Jestem w życiowej formie a Ty mi nie ustępujesz kroku!
Nie jechaliśmy za bardzo szlakami rowerowymi, omijaliśmy lasy i jeziora. Rafał ma szosówkę, więc nie było za bardzo wyjścia. Po szosie, hej, do przodu!
Cytadela:
ul. Gołębia, Poznań
ul. Żydowska, Poznań (przystanek na placki z cukinii)
Gdzieś na Starołęce, most kolejowy nad Wartą. Pierwszy raz tam byłam.
Łęgi Dębińskie, Poznań.
Na lody do Puszczykowa!
Wielkopolski Park Krajobrazowy. Okolice Jeziora Góreckiego.
Dyskont w drodze powrotnej. Panie, wody!
Siadam i otwieram browara. Uff.
parówki na ostatnim zdjęciu!
OdpowiedzUsuńMyślisz, że mam tak mało mięsa, za to dużo wody w sobie?:)
Usuń