W natłoku działań i spraw przeróżnych do załatwienia, w ostatnich dniach nie byłam w stanie wygospodarować chwili na to by tu zajrzeć i opisać, tak jak zaplanowałam, weekendową podroż do Kłodzka (niebawem!). Dziś pojechałam na swoją pierwszą biegową imprezę, która odbywała się na lotnisku w Bednarach, położonych pod Pobiedziskami, niedaleko Poznania. Przebiegłam 10 kilometrów po pasie startowym, walcząc fragmentami nie tylko z kryzysem w sobie, ale także z silnym wiatrem. Na koniec zawiesili mi medal na szyi (jak wszystkim uczestnikom - bo tu każdy wygrywa, przede wszystkim ze sobą) i to była moja mała satysfakcja.
Jak już wspominałam: mam problemy z kolanem. Jednak już teraz jestem zapisana na trzy półmaratony, chociaż pierwszy swój półmaraton pobiegnę w przyszłą niedzielę, w Pile. Na pewno nie ma to żadnego związku ze zdrowym rozsądkiem. Emocje robią swoje. Kolejne biegi to Koszalin (Nocna Ściema) i Toruń (Bieg Mikołajów). Jakoś nie potrafiłam odmówić uczestnictwa w tych wydarzeniach.
Moja bardzo bliska kumpela powiedziała: Tobie przede wszystkim chodzi o te wyjazdy, o to wspólne przeżywanie emocji.
Zna mnie nie od dziś:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz