czwartek, 24 kwietnia 2014

Końcówka.

Obiecałam sobie, że na tym blogu nie będę tłumaczyć się ze swoich nieobecności, ale za bardzo zaniedbałam to miejsce, żeby pozostawić cały ten czas bezczynności bez komentarza. Zastój spowodowany był niechęcią do rejestrowania swoich ruchów, zwłaszcza że było ich zbyt dużo i raczej miały charakter nerwowy. Po prostu wciąż wsiadałam do pociągu, do autobusu, wciąż jeździłam tam i siam i właściwie miałam wrażenie, że nic innego w moim życiu się nie dzieje poza docieraniem, wiecznym docieraniem do jakiegoś punktu.
 
Myślę sobie teraz, że nadchodzi zupełnie inny czas i warto jednak dbać o ideę, która powstała w dobrej wierze, z założeniem lekko sentymentalnym. Rejestrowanie podróży, myśli i pragnień z nimi związanych oraz obserwowanie zmian dotyczących: oczekiwań, podejścia, rozwoju.
 
Niedługo nastąpi koniec mojej przygody z Poznaniem, miastem najważniejszym,ale chwilowo niechcianym i obrzydłym (czuję się jakbym stała w martwym punkcie). Od ponad roku marzy mi się, żeby przeprowadzić się gdzieś indziej, po prostu spakować się i wyjechać.
 
Przeprowadzam się w maju do Trójmiasta, które, mimo że trochę już mi znane, chcę odkryć od podszewki. Głód odkrywania będzie się pewnie zwiększał i będę szalała w całym województwie pomorskim.
 
Wyprowadzka nie spowoduje jednak, że Poznań zostanie wymazany z mapy moich miejsc na Ziemi. Mam tu swoich bliskich, swoje dobre duchy. Zmiana miejsca nie jest dla mnie tożsama z ukróceniem tych kontaktów. Przyjaźnię się z ludźmi z różnych miast i wiem, że jeżeli coś jest mocne to przetrwa.
 
Jutro jadę do Kalisza Pomorskiego na rajd i myślę, że to będzie przygoda warta opisania :)
 
Czuwaj!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz