Do Warszawy jeżdżę przede wszystkim dla Mończy, z którą nie potrafimy do końca ustalić w jaki sposób zaczęła się nasza przyjaźń. Gdy przebywałam na Erasmusie, kumplowałyśmy się, ale specjalnie blisko nie byłyśmy. Tyle co na piwo, spacer i jakieś tam inne rozrywki. Później jakoś to poszło. Obie lubimy podróżować, nudzić się, czytać książki, chodzić do kina i być w ruchu. Odwiedzamy się często. Raz Poznań, raz Warszawa. Staramy się poznawać swoje miasta, zagłębiać w nie mocniej, nie poddając się temu uczuciu, że miasto rodzinne nie jest w stanie niczym Cię już zaskoczyć.
W ostatni weekend byłam w stolicy na większym spotkaniu. Przyjechali ludzie, z którymi tworzyliśmy fajną ekipę, gdy żyliśmy w Ołomuńcu. Przypomniał mi się weekend, podczas którego z Mończą tę Warszawę wzdłuż i wszerz przemierzałyśmy, spacerując każdego dnia.
Tą fotorelacją chciałabym otworzyć cykl opowieści o warszawsko-poznańskich spotkaniach i o tym, że pogłębiamy nimi nie tylko wiedzę o naszych miejscach, ale także przyjaźń.
W następnym odcinku Mończa pojawi się w Poznaniu (a w prawdziwym życiu - już w styczniu; wtedy przyjrzymy się bliżej miejscom najbardziej zaniedbanym i zapuścimy na Wildę, Dębiec i Łazarz).
A tymczasem: mała retrospekcja, czyli powrót do zeszłego roku.
Marzec 2012:
Piątek. Spacerem w stronę spotkania.
Sobota. Praga, szlakiem Żydów.
![]() |
| Foto: Mończa. |
![]() |
| Foto: Mończa. |
| Foto: Mończa. |
Niedziela. Spacer po fabryce wódki.
| Foto: Mończa. |
![]() |
| Foto: Mończa. |
![]() |
| Foto: Mończa. |





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz