środa, 16 października 2013

Zapuszczam się.

Las ma swoją tajemnicę. 

Nie nam ludziom jest dane by ją odkryć, chociaż można próbować. Czemu nie? Po co odpuszczać? W odkrywaniu świata kryje się jedyny sens istnienia. Przynajmniej mojego. Najbardziej ciekawią mnie dwa światy: lasu oraz ten podwodny. Ten drugi chyba jeszcze bardziej niedostępny, mętny. Może dlatego mnie tam ciągnie? Bo lubię, gdy coś jest nieoczywiste i nienazwane. Nieprzejrzyste. Lubię czuć dyskomfort, gdy brakuje mi szuflad na upychanie.

Las się wymyka. 

Boję się lasów. W zależności od pory dnia, roku, pogody, przybierają inną postać. Niezależnie od tego, w jaki sposób się prezentują, czy są złowieszczo szare i mroczne, czy przez listowia promieniami przedziera się słońce, zawsze zapierają dech. Wchodzę w inny świat, przekraczam granicę widoczności. Skrywam się. 

Las ma władzę. 

Nie wiem, czy stać mnie by było na to by samej zapuścić się w las. Chyba wyobraźnia by mnie zgniotła. Spuściłaby się ze smyczy i szalała, ujadała, pluła pianą. Zawsze do lasu w towarzystwie. Na palcach jednej ręki mogę zliczyć wypady samotne. Kończyły się obracaniem za siebie i sprawdzaniem, czy ktoś mnie nie śledzi. Gonitwą, niespokojną przebieżką, byle już dotrzeć do celu, byle ten las się skończył. Liczę drzewa, grzyby, liście, żeby oderwać się od wyobraźni, która już nie tyle podnosi głos, co wrzeszczy na całe gardło. Czuję się ogłuszona wizjami. Cienie, całe stada cieni, uprawiających harce, oszukujących mój wzrok. 

Las namieszany w głowie.

Wszystko jest w głowie! Percepcja puszczy, lasów, borów też. Odkąd pamiętam, odkąd byłam szkrabem, co to do ziemi ma dosłownie chwilę, zapoznawałam się z lasami. Rodzice zabierali mnie i Kaję na grzybobrania. Nie lubiłam nigdy zbierać grzybów ani ich jeść. Natomiast las lubiłam zawsze i gdy cała rodzina z koszykami pochylona była uważnie nad runem leśnym, ja przemykałam się między drzewami, pajęczynami, gałęziami rozłożystych krzaków, wdychałam zapachy tego dzikiego świata, i układałam sobie piosenki w głowie. Albo bawiłam się w programy telewizyjne: czy widz, który właśnie dzwoni, jest w stanie wskazać na ekranie, w którym miejscu znajduje się grzyb? Można było wygrać mech, ślimaka i piękne, soczyście czerwone, muchomory.

Las urzeka.

Mój tata zawsze potrafił odnaleźć drogę. Ja liczyłam wzniesienia i plamy żółtego piachu, który skąd tu? z nad morza przyjechał? przywiały go północne wiatry?, upchanego gdzieś pomiędzy brzozami, stojącymi grzecznie w szeregu a górkami, na które wdrapywałam się jak kot. Mech pod palcami. Igliwie chrzęści pod butami. W tych piachach można wyśledzić gromady gąsek, zielonych i żółtych. Potem na patelnię i zapach masła oraz świeżych grzybów roznosi się po całym domu, który na co dzień nie kusi nozdrzy takim bogactwem.

Las niepokoi.

Gdy śpię pod namiotem, las mnie utula, co czasem odbieram jako ubezwłasnowolnienie. Dźwięki stają się z godziny na godzinę coraz bardziej słyszalne, a przez to drapieżne. Zagrabiają przestrzeń w moim mózgu, która odpowiada za logiczne myślenie. Wszyscy już śpią bądź chrapią w najlepsze a ja czuwam. Gram z lasem w cierpliwość. Kto dłużej wytrzyma. Ja? Nie. Las wytrzymuje wszystko. Spadają szyszki, ptaszki skaczą po gałęziach, krople deszczu uderzają o pałatkę. Tak mówi do mnie las. Natomiast ja w tym momencie jestem średnim słuchaczem, nieuważnym. To wszystko, co las ma mi do powiedzenia, a więc śpij ziomku, jesteś bezpieczna, daleko od ludzi, odbieram jako atak. I zamiast kojącej opowieści, słyszę krwiożercze historie o skradającym się pijanym drwalu, z tępą siekierą, który wyszedł specjalnie w nocy by zapolować na jakąś niewinną dziewczynkę. I chce roztrzaskać jej mózg na kawałki jak arbuza, by sok poszedł w każdą stronę świata.

Zapuszczam się!

Wyzwanie brzmi - bądź częścią lasu. Pozbądź się ludzkich przywar, słabości i strachów. Po prostu przyzwól sobie na to by móc respektować reguły leśnej gry. Nie jest to wcale skomplikowane. Wchodzisz, przedzierasz się przez drzewne kurtyny, a to, co w Tobie najgorsze, pozostawiasz przed ścianą lasu, przed jego twarzą i tyłem głowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz